Na lotnisku spotkaliśmy
się bez problemu. Grupa 20 + 1 . Pilotka wygląda na miłą.
Odprawa poszła sprawnie, bez problemów. Samolot Katarskich linii 3 + 3, mamy z Gosią
miejsca okno i środek. Start o 16.55
Przed nami 3946 km. Lecimy nad Lublinem, Lwowem na wysokości 10668
m, z prędkością 850 km/godz. Nad Morze Czarne doleciał o 1810
koło Odessy. Leciał nad morzem 40 minut.
Po dwóch godzinach byliśmy nad Turcją. Podali lunch. Leci pięknie,
jak po stole na skos przez Turcję. Koło Van (nad morzem) zaczął
skręcać w dół nad rzeką Tygrysią. Na wysokości Mosulu pod nami
widać było pięknie oświetlone miasto - Kirkuk. 68 km w lewo
mieliśmy Bagdad. 2115 zaczynamy
schodzić do lądowania, wylądował w Doha (Katar) o 2230
. Mimo zapewnień biura, nie udało nam się
wejść do strefy z jedzeniem, a przede wszystkim leżaczkami.
Pozostało nam spędzić noc na ławkach. Okropieństwo, bo nie można
było podnieść przegródek i ciężko się ułożyć. Byłyśmy
jednak dzielne i udało się nam przetrwać. Lotnisko ogromne, obeszłyśmy chyba wszystkie kąty, ale w końcu się poddałyśmy. Siadłyśmy na ławkach i udawałyśmy, że śpimy :)
8
sierpnia 2013 r., czwartek
Lotnisko w Doha już teraz jest ogromne (jeszcze nie skończyli budowy - mają miejsce, bo to pustynia). Z
bramki do samolotu jechaliśmy 20 minut. Boarding zgodnie z planem. 6904
km, 8 godz. 23 minuty – to plan. W samolocie 920
, start 1020,
bo był korek na lotnisku. Leci bardzo
ładnie. Są monitorki, więc śledzę naszą trasę. Lecimy nad Nicobar Island, potem przez Półwysep Indyjski na skos,
między Mumbajem (Bombajem) a Goa, nad Oceanem, minął Puket,
a potem między Tajlandią a Malezją. Jedzenie podali dwa razy, były pełne
tace (raz wzięłyśmy rybę,raz omlet). Można się wyspać, poczytać, oglądać widoki za oknem. W hotelu Yagyakarta byliśmy ok. 2230. Wreszcie łóżko !!!
9
sierpnia, piątek
Spać trzeba było"szybko", bo pobudka
o 4.00, o 5 wyjazd na lotnisko, 745 wylot
do Yogyakarty, przylot 845 /
wymiana 100$ - 970.000. Prosto z
lotniska ruszamy na zwiedzanie. Pierwszy punkt programu to Prambanan.
| ||
Główna
część kompleksu
|
Prambanan-
kompleks hinduistyczny (największy w Indonezji, 18 km od Yogyakarty)
. Powstał ok. 850/856 r n.e. Świątynia
wzniesiona na planie 4 czworokątów, otoczona 4 murami z 4 bramami.
Centrum kompleksu są 3 świątynie poświęcone są hinduistycznej
trójcy: Brahmie (Stwórcy), Wisznu (Obrońcy) i najważniejszemu z
nich - Sziwie (Niszczycielowi) Stojące
naprzeciw nich kolejne trzy mniejsze świątynie, poświęcone są
zwierzętom - wehikułom wyżej wymienionych bogów – byk Sziwy –
Nandi, święty łabędź Brahmy - Hamsa i gołąb Wisznu – Garuda.
Najwyższa jest CANDI SIVA (46 m wys., u podstawy 36 m). Tarasy
świątyni są ozdobione płaskorzeźbami ze scenami z Ramajany,
czyli eposu o życiu Ramy, jego brata Lakszmy, żony Sity i Hanumana.
Kamienie układane bez zaprawy, trochę jak
puzzle, musiały pasować. We wnętrzu posąg Buddy z twarzami na
cztery strony świata. Cztery ręce a w nich: koncha, kwiat lotosu,
maczuga, koło życia. Fajne wrażenie. Świątynia Siwy –
uszkodzona po trzęsieniu ziemi w 2006 r. Udostępniona obecnie do
zwiedzania, ale wchodzi się tam w kaskach. Nie byliśmy, bo kolejka.
Wybrałyśmy chwile wolnego czasu na spokojne fotki
![]() |
Ozdoby
Świątyni
|
Fajne budowle, ale głównie chodzi tu o baseny (były cztery).
![]() |
Kąpielisko,
gdzie konkubiny mogły się kąpać podczas oczekiwania na sułtana,
który potem wybierał jedną z nich
|
![]() |
Ozdoba
nad głównym wejściem
|
Ostatnim
obiektem zwiedzanym tego dnia była Świątynia Borobudur
(buddyjska) – Świątynia Wzgórze. Płaskorzeźby częściowo zasłonięte. Część widoczna pokazuje
życie Buddy. Kiedy zwiedzaliśmy były straszne tłumy zarówno
turystów, jak i miejscowej ludności. Przeszłyśmy poprzez wszystkie tarasy i
schody, aż na samą górę. Tylko ostatnie 3 tarasy są kołami,
reszta zbudowana na bazie kwadratu.
![]() |
Borobudur z
dolnego poziomu
|
Powstała
w latach 750 – 850 n.e. Z lotu ptaka widać idealny kształt
mandali (połączenia koła i kwadratu). Do budowy wykorzystano 1,6
ml bloków kamienia wulkanicznego. Po latach opuszczenia
„odnaleziona” w 1814 r. przez brytyjskiego gubernatora, potem
oczyszczona przez Holendrów. Borobudur nie ma żadnych pomieszczeń,
ale ma bardzo bogatą dekorację rzeźbiarską. Na okrągłych
poziomach stoją 72 stupy(32, 24, 16) w kształcie dzwonów(w środku
są posągi Buddy). Budowla ma 35 m wysokości i wymiary 111 x 118 m
długości. Mury platform są ozdobione 2672 wypukło rzeźbionymi
panelami (ze scenami z życia Buddy i dziejami jego oświecenia).
![]() |
| Jeden z licznych posągów Buddy |
![]() |
Zdobienia
ścian – sceny z życia Buddy
|
Powrót do
Yogjakarty i wreszcie dotarliśmy do hotelu. Kolacja dość średnia.
Wreszcie nie trzeba się spieszyć i można poukładać rzeczy jak należy.
Próbowałyśmy połączyć się ze skypem, ale nic z tego nie
wyszło. Chyba kłopot z sieciami. Tutejsze są inne i nie „grają” z naszymi. Sam hotel fajny, elegancki. Żeby rozruszać kości poszłyśmy na mały spacer, ale przede wszystkim chcemy się wyspać!!!
![]() |
Nasz hotel w
Yogjakarcie
|
Państwo nie
wspiera żadnej religii. Muszą sami zbierać pieniądze na nowe
budowle i ich utrzymanie.
10
sierpnia 2013 r., sobota
630
pobudka, 730
śniadanie, 810
wyjazd.
Nasz zwiedzanie zaczynamy od Pałacu
Kraton – mieszka tu obecny sułtan
Yagjakarty Hamenku Buwono X (ten, który trzyma świat na kolanach)
wraz z żoną i pięcioma córkami. Jego poprzednik, Hamenku Buwono
IX uczestniczył w walkach o wyzwolenie kraju wspólnie z Sukarno (
ma tu osobny pawilon z pamiątkami). Złote symbole: czystość,
mądrość, godność, odwaga.















Piękna podróż, z niecierpliwością czekam na kolejne posty!
OdpowiedzUsuń