6 lipca 2012 r. , piątek
Pobudka o 540 , wyjazd o
7. Pogoda na razie boska. Dessie, 200 tysięcy mieszkańców. „Brama do stolicy”.
„ Moja radość”. Miasto założone przez cesarza Jana IV w 1882 r. Sporo śladów włoskiej okupacji.
Poranek zaczęliśmy od
wizyty nad Jeziorem Hayk położonym na wys. 2030 m n.p.m.
|
Poranek to okazja do spotkania różnego ptactwa. Zupełnie
niesamowita dla mnie była cisza nad niezmąconym jeszcze tak bardzo cywilizacją
jeziorem
|
Kolejny punkt na
naszej trasie to targ w HAYK–
dla miejscowych byliśmy chyba atrakcją dnia. Dla nas to zupełnie
niesamowita okazja do zobaczenia innego oblicza Etiopii – takiego dla
miejscowych, a nie „zrobionego pod turystów”. Nie wiadomo było na co patrzeć.
Trzeba było uważać, żeby się nie zgubić, a z drugiej strony wszystko ciekawe.
|
Wielbłądy to tu jeden ze środków transportu
|
|
Niesamowite twarze zarówno dorosłych jak i dzieci
|
| Etiopskie kobiety |
Tak sobie myślę, że całe szczęście, że wybrałyśmy wersję
wycieczki z jazdą autokarem. Może to mniej komfortowe, bardziej męczące, ale
nie zobaczyłybyśmy takiej Etiopii, codziennego życia, takich ludzi.
| Za Kombolczą zmienia się krajobraz |
|
Kilka pokoleń kobiet z plemienia Wollo
|
| Dla mnie zupełnie niesamowite były misternie plecione warkoczyki na głowach kobiet |
|
Przygotowywana w tradycyjny sposób indżera
|
Mogliśmy zatrzymać się gdzie i kiedy chcieliśmy. Tym razem zobaczyliśmy sprzedawane przy drodze banany i trzcinę cukrową.
| Wszystkiego trzeba spróbować - nawet zjadliwe, ale nie powala... |
|
Etiopia do tej pory nie kojarzyła mi się z górami.
Im bliżej Lalibeli tym krajobraz bardziej górzysty
|
Udało się naprawić
autokar i dojechaliśmy do hotelu Tukul Village
w Lalibeli.
Poszłyśmy na mały
spacerek po okolicy. Natychmiast miałyśmy „obstawę”, zresztą jak wszyscy. Wszyscy
chcieli porozmawiać, pokazać drogę. Dotarłyśmy do kilku budek z pamiątkami,
całkiem spory wybór, więc oczywiście zakupy były… Jazda trochę zwariowana tak,
że mój żołądek to odczuł, nie poszłam na kolację. Wieczorem kąpiel i odpoczynek
po tej wariackiej jeździe.
| Taki widok miałyśmy z naszego okna |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz